poniedziałek, 3 września 2012

15 maja

Dzień malutki się zaczyna
Wstaje, szykować się zaczyna
W biednej główce myśli okrutne
W oczkach spojrzenie smutne
Z swego domeczka wychodzi
A głowie zła myśl się rodzi
Znów do oczek łezki biegną
By wesprzeć myśl bezczelną
Uśmiechnąć trzeba się szybciutko
Nawet trochę, delikatniutko
Ukryć tylko siebie trzeba
Tylko tego jest potrzeba
Myśli odkryć nikt nie może
Ona sama sobie nie pomoże
Nagle wita nas wieczorek
Z twarzy można ściągnąć worek
Bezwładnie  na łóżeczko opaść
By wszystko co złe mogło dopaść
Całkowicie się oddać
Można tylko się poddać
Jakoś zbyt szybko noc nadchodzi
Choć sen nie przychodzi
W główce nadzieje, obawy, troski
Znów gdzieś ktoś wyciąga wnioski
Kiedyś usypia w końcu, nareszcie
Lecz nad ranem zbudzi się wreszcie
Gdy tylko promyk pierwszy zaświta
Gdy tylko słoneczko dzień powita
Więcej nie uśnie, zmęczona po nocy
Już nigdy nie powie: pomocy...  



Data: 15 maj 2012

3 komentarze:

  1. Czasami nie trzeba wołać o pomoc. Wystarczy, że ma się obok ludzi, którzy będą wiedzieli kiedy jej udzielić i co więcej, będą gotowi zareagować we właściwy sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem :-) W zasadzie niedługo po napisaniu tego wierszyka się o tym przekonałam :-)

      Usuń
    2. Rewelacyjnie :)

      Usuń